czwartek, 5 czerwca 2014

CHANG - Piwo z Tajlandii




Będąc wczoraj na zakupach w Lidlu dość mocno zaskoczyłem się widząc piwo prosto z Tajlandii a mianowicie Chang, oczywiście kupiłem bo taka okazja długo mogłaby się nie zdarzyć. Czytałem i wiedziałem już coś tam o tym piwie ale strach był. Nie mam dobrego zdania o piwach importowanych z zagranicy do krajowych dyskontów a wiem to na przykładzie wcześniej opisanego włoskiego Angelo Poretti Tre Luppoli. Ludziom żeni się kit o wyższości zagranicznych piw w ładnych butelkach itd jakoby że piwo z innego kraju będzie lepsze od lokalnego. Wiem z wiarygodnego źródła że wyżej wymienione włoskie piwo nawet nie jest wogóle pite przez włoskich amatorów tanich trunków.... Ciekawostką jest też że nasz Van Pur więcej eksportuje piwa do czeskich dyskontów niż wynosi import czeskich piw do Polski.... Ale miało być o tajskim piwie Chang.

Na początek czytamy etykietę. W składzie wymieniona jest woda, słód jęczmienny, chmiel. No jest interesująco, niby Azja a skład piwa nie wymieniając drożdży godny bawarskiego prawa czystości. Alkoholu jest tu 5% a o ekstrkaktcie nic nie wiadomo ale może go być tutaj z 12% wag. Buteleczka jest o pojemności 330ml.

No to lejemy do szkła. Oczom moim ukazało się bardzo jaśniutkie piwo, kolor wręcz słomkowy i klarowny. W zapachu czuć dużo słodowej pełni i nawet wyczuwalny chmiel, przypomina mi trochę Pils ze Zwierzyńca. Biorę łyk i czuję że piwo naprawdę jest dość pełne i słodkie. Jest to kontynuacja zapachu plus chmielowa goryczka. Moje obawy zostały rozwiane i naprawdę mi smakuje. Żadnej konkretnej wady  smaku nie wyczuwam i dzięki dość sporemu nasyceniu które dość mocno szczypie  język świetnie gasi pragnienie. Przypomina trochę czeskie i niemieckie piwa ale to ze względu na tradycyjny skład bez żadnych udziwneń smakuje mocno europejsko.Naprawdę polecam.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz